<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Michał Durys</title>
	<atom:link href="http://michal.durys.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://michal.durys.pl</link>
	<description>Jak sobie pościelesz to mnie zawołaj</description>
	<lastBuildDate>Thu, 24 Nov 2011 23:27:19 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>T-Mobile mnie zaskoczył #not</title>
		<link>http://michal.durys.pl/2011/11/t-mobile-mnie-zaskoczyl-not/</link>
		<comments>http://michal.durys.pl/2011/11/t-mobile-mnie-zaskoczyl-not/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 24 Nov 2011 23:25:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[T-Mobile]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://michal.durys.pl/?p=163</guid>
		<description><![CDATA[Najwyraźniej tęgie głowy w T-Mobile w końcu zrozumiały, że określanie taryfy zawierającej 100 MB transferu mianem multimedialnej to kiepski żart albo pobożne życzenie. Z tego co widzę, obecnie pakiety internetowe w taryfach multimedialnych zaczynają się od 250 MB, co można uznać za rozsądne minimum. Ta zmiana to nic dziwnego, konkurencja już od dawna oferowała pakiety [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Najwyraźniej tęgie głowy w T-Mobile w końcu zrozumiały, że określanie taryfy zawierającej 100 MB transferu mianem multimedialnej to kiepski żart albo pobożne życzenie. Z tego co widzę, obecnie pakiety internetowe w taryfach multimedialnych zaczynają się od 250 MB, co można uznać za rozsądne minimum. Ta zmiana to nic dziwnego, konkurencja już od dawna oferowała pakiety tej wielkości. O ile mnie pamięć nie zwodzi, to ostatnimi czasy Era/T-Mobile miesiąc w miesiąc traciła najwięcej abonentów z wielkiej trójki. Widocznie powoli do nich dociera, że eksodus abonentów nie wynika z za małej sumy pieniędzy wydanych na czerstwe reklamy z Nowickim a po prostu z kiepskiej oferty. W tym kontekście takiej zmiany spodziewałem się prędzej czy później. Zaskoczeniem było dla mnie jednak znalezisko, które odkryłem w IBOA:</p>
<p><img src="http://michal.durys.pl/wp-content/uploads/2011/11/iboa_internet_250.png" alt="Promocyjny pakiet internet w telefonie 250 MB" title="iboa_internet_250" width="429" height="312" class="aligncenter size-full wp-image-164" /></p>
<p>Promocyjny pakiet internet w telefonie 250 MB brzmi obiecująco, w szczególności z abonamentem 0 zł. Czyżby T-Mobile dla odmiany pomyślał o stałych abonentach i wraz z ulepszeniem oferty dla nowych klientów dał dotychczasowym możliwość skorzystania z tych samych warunków? Chciałbym w to wierzyć, ale wrodzony pesymizm kazał mi to zweryfikować. W odpowiedzi na mail do BOA zadzwonił do mnie konsultant #1, który poinformował mnie, że pakiet mogę aktywować, ale będą za niego naliczane opłaty. Mając doświadczenie z infoliniami wszelkiej maści zadzwoniłem do konsultanta #2, który z kolei orzekł, że usługa w ogóle nie zostanie aktywowana, bo nie mam takiej w umowie. Tak czy owak wspólny mianownik obu odpowiedzi jest następujący: nie dla psa kiełbasa. Czyli tak jak zwykle, o klienta już uwiązanego umową nie warto zabiegać. T-Mobile zmądrzał, ale tylko troszeczkę i dlatego wciąż będzie tracił klientów, bo nie czują się związani z siecią, a konkurencja w większości wypadków ma lepszą ofertę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://michal.durys.pl/2011/11/t-mobile-mnie-zaskoczyl-not/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Festiwal makaronów w Pizza Hut</title>
		<link>http://michal.durys.pl/2011/09/festiwal-makaronow-w-pizza-hut/</link>
		<comments>http://michal.durys.pl/2011/09/festiwal-makaronow-w-pizza-hut/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Sep 2011 20:40:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://michal.durys.pl/?p=150</guid>
		<description><![CDATA[Ne festiwal makaronów w Pizza Hut wybrałem się z odrobiną niepewności. W internetach piszczało, że mogę spodziewać się mikroskopijnych porcji podawanych w nieznośnie długich odstępach czasu. Dzikość serca i żądza małych miejskich przygód jednak wzięły górę i tak trafiłem do Grubej Kaśki. Pierwszą porcję otrzymałem w niespełna 10 minut od przyjścia, kolejną po dwóch minutach, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ne <a href="http://www.pizzahut.pl/Oferty_specjalne,3.html">festiwal makaronów w Pizza Hut</a> wybrałem się z odrobiną niepewności. W <a href="http://ksiazkoholiczkaodkuchni.blogspot.com/2011/09/festiwal-makaronow-z-pizza-hut-recenzja.html">internetach piszczało</a>, że mogę spodziewać się mikroskopijnych porcji podawanych w nieznośnie długich odstępach czasu. Dzikość serca i żądza małych miejskich przygód jednak wzięły górę i tak trafiłem do Grubej Kaśki.</p>
<div style="text-align: center"><img src="http://michal.durys.pl/wp-content/uploads/2011/09/festiwal_makaronow.jpg" alt="festiwal makaronów" title="festiwal_makaronow" width="400" height="180" /></div>
<p>Pierwszą porcję otrzymałem w niespełna 10 minut od przyjścia, kolejną po dwóch minutach, a następną też dość szybko. Z moich obserwacji wynika, że kolejne potrawy pojawiały się falami: w jednej fali kuchnia przyrządza trzy rodzaje pasty, które trafiają na talerz klienta w kilkuminutowych odstępach. Choć zdarzało się, że miałem pusty talerz to nie mogę narzekać na szybkość obsługi. Przeplatając jedzenie rozmową miło spędziłem czas.</p>
<p>Największą zaletą festiwalu jest to, że można spróbować za jednym zamachem wielu rodzajów pasty i odkryć nowe smaki. Dla mnie odkryciem wieczoru było farfalle di concretto (makaron farfalle, kurczak, kiełbasa pepperoni, boczek oraz cebulka zapieczone z żółtym serem i sosem pomidorowym z bazylią) – pycha! Z nieznanych mi wcześniej smaków zasmakowało mi też tagliatelle molto bene (wstążki makaronu tagliatelle w sosie czosnkowo-beszamelowym z szynką, suszonymi pomidorami, czarnymi oliwkami i rucolą). Lasagne i penne pesto jak zwykle smaczne.</p>
<p>Choć wedle zasad festiwalu konsument nie ma prawa głosu w kwestii wyboru konsumowanych potraw, obsługująca nas kelnerka była ponadprzeciętnie miła i pytała nas na co mamy ochotę.</p>
<p>Z uczestnictwa w festiwalu makaronów jestem zadowolony. Wydaje mi się, że rozczarowany może być tylko ktoś, kto nastawia się na nażarcie się pod korek w 20 minut. Jeśli jednak potraktować wizytę w Pizza Hut jako okazję do pogadania przy jedzeniu to nikt nie powinien mieć powodów do narzekań. A przy okazji można się nażreć pod korek.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://michal.durys.pl/2011/09/festiwal-makaronow-w-pizza-hut/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Hurtowe acz selektywne skalowanie zdjęć</title>
		<link>http://michal.durys.pl/2011/08/hurtowe-acz-selektywne-skalowanie-zdjec/</link>
		<comments>http://michal.durys.pl/2011/08/hurtowe-acz-selektywne-skalowanie-zdjec/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 24 Aug 2011 20:02:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://michal.durys.pl/?p=136</guid>
		<description><![CDATA[Hurtowe skalowanie zdjęć z konsoli to pikuś &#8211; convert albo mogrify z pakietu ImageMagick nadaje się do tego bardzo dobrze. Dzisiaj musiałem sobie poradzić z nieco bardziej skomplikowanym przypadkiem. Otóż w drzewiastej strukturze katalogów miałem kilka tysięcy zdjęć, a w każdym z podkatalogów znajdowały się kopie danego zdjęcia w kilku rozmiarach. Przykład: katalog/12/345.jpg katalog/12/345d.jpg katalog/12/345m.jpg [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Hurtowe skalowanie zdjęć z konsoli to pikuś &#8211; <code>convert</code> albo <code>mogrify</code> z pakietu <a href="http://www.imagemagick.org">ImageMagick</a> nadaje się do tego bardzo dobrze. Dzisiaj musiałem sobie poradzić z nieco bardziej skomplikowanym przypadkiem. Otóż w drzewiastej strukturze katalogów miałem kilka tysięcy zdjęć, a w każdym z podkatalogów znajdowały się kopie danego zdjęcia w kilku rozmiarach. Przykład:</p>
<pre class="brush:text">katalog/12/345.jpg
katalog/12/345d.jpg
katalog/12/345m.jpg
katalog/12/345s.jpg
katalog/12/346.jpg
katalog/12/346d.jpg
katalog/12/346m.jpg
katalog/12/346s.jpg</pre>
<p>Utrudnienie polegało na tym, że chciałem zmienić rozmiar tylko zdjęć z przyrostkiem &#8222;m&#8221; (małe) wykorzystując do tego zdjęcia bez przyrostka (oryginały), tzn. dla uzyskania jak najlepszej jakości zmniejszyć oryginały.</p>
<p>O ile wyłuskanie oryginałów przez <code>find</code> nie sprawiło mi problemów, o tyle zapisanie pomniejszonej kopii pliku pod nazwą z przyrostkiem nie było dla mnie takie oczywiste. Po kilku minutach lektury podręcznika polecenia convert udało mi się osiągnąć cel dzięki takiemu poleceniu:</p>
<pre class="brush:bash">find katalog/ze/zdjeciami/ -type f -regex '.*/[0-9]+.jpg' -exec convert {} -resize 640x640 -set filename:f '%d/%[base]m.%e' '%[filename:f]' ;</pre>
<p>Zapisuję je przyszły użytek mój i potomnych.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://michal.durys.pl/2011/08/hurtowe-acz-selektywne-skalowanie-zdjec/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Recenzja Akiby</title>
		<link>http://michal.durys.pl/2011/08/recenzja-akiby/</link>
		<comments>http://michal.durys.pl/2011/08/recenzja-akiby/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Aug 2011 22:43:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://michal.durys.pl/?p=130</guid>
		<description><![CDATA[W ramach odskoczni od blogowania wyprodukowałem recenzję na anime.com.pl. Na warsztat wziąłem Akibę – nowy magazyn o mandze i anime. Chętnych zapraszam do lektury, wystarczy klik w okładkę.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W ramach odskoczni od blogowania wyprodukowałem recenzję na anime.com.pl. Na warsztat wziąłem Akibę – nowy magazyn o mandze i anime. Chętnych zapraszam do lektury, wystarczy klik w okładkę.</p>
<div style="text-align: center"><a href="http://anime.com.pl/Akiba_%231,text,read,254.html"><img src="http://anime.com.pl/texts/02/0254/akiba_1.jpg" alt="Akiba #1" /></a></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://michal.durys.pl/2011/08/recenzja-akiby/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Moje wielkie bułgarskie wakacje</title>
		<link>http://michal.durys.pl/2011/07/moje-wielkie-bulgarskie-wakacje/</link>
		<comments>http://michal.durys.pl/2011/07/moje-wielkie-bulgarskie-wakacje/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 24 Jul 2011 22:51:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://michal.durys.pl/?p=118</guid>
		<description><![CDATA[W zeszłym tygodniu wróciłem z wakacji w Bułgarii. Domyślam się, że grono osób zainteresowanych tym co robiłem na urlopie jest cokolwiek skromne, ale liczę, że komuś, kto zamierza skorzystać z usług serwisu wakacje.pl, biura podróży Summerelse lub po prostu wybiera się do hotelu Les Magnolias w Primorsku, kilka słów opinii na temat tychże może wydać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W zeszłym tygodniu wróciłem z wakacji w Bułgarii. Domyślam się, że grono osób zainteresowanych tym co robiłem na urlopie jest cokolwiek skromne, ale liczę, że komuś, kto zamierza skorzystać z usług serwisu <a href="http://www.wakacje.pl">wakacje.pl</a>, biura podróży <a href="http://www.summerelse.pl">Summerelse</a> lub po prostu wybiera się do <a href="http://www.hotel-lesmagnolias.com">hotelu Les Magnolias</a> w Primorsku, kilka słów opinii na temat tychże może wydać się interesujące.</p>
<p><span id="more-118"></span></p>
<h3>wakacje.pl</h3>
<p>Szukając ofert biur podróży korzystaliśmy z kilku serwisów, ale chyba najwięcej ofert przeglądaliśmy na wakacje.pl. Liczba ofert prezentowanych w serwisie jest bardzo duża, ale dzięki funkcjonalnej wyszukiwarce łatwo można z tej mnogości wybrać oferty najbardziej pasujące do naszych oczekiwań. Wydaje mi się, że korzystanie z serwisu pokroju wakacje.pl jest wygodniejsze i szybsze niż odwiedzanie stron poszczególnych biur podróży, o odwiedzaniu fizycznych placówek nawet nie wspominając.</p>
<p>Dokonanie rezerwacji jest proste jak zakupy w każdym innym sklepie internetowym. Komplet dokumentów związanych z rezerwacją dostajemy w formie elektronicznej na maila. Należy je wydrukować, podpisać i odesłać; jeśli nie ma się dostępu do skanera to jest najbardziej upierdliwy etap. Zaliczkę można wpłacić przez stronę internetową przelewem elektronicznym lub zwykłym przelewem na konto.</p>
<p>Obsługa wakacje.pl pośredniczy pomiędzy klientem a biurem aż do samego wyjazdu. To im  wpłaca się pieniądze, to oni dzwonią do klienta w wypadku zmian w ofercie (np. zmiana terminu wylotu). Do obsługi wakacje.pl nie mam żadnych zastrzeżeń.</p>
<h3>Summerelse</h3>
<p>Z biurem podróży Summerelse, którego wycieczkę kupiliśmy, mieliśmy niewiele do czynienia. Na lotnisku w Polsce dostaliśmy od ichniej przedstawicielki komplet dokumentów (bilety lotnicze, vouchery hotelowe, polisę ubezpieczeniową). Na lotnisku w Burgas zgarnęła nas rezydentka, wsadziła do busika i pojechała z nami do hotelu. Mały zgrzyt był taki, że w busiku nie zmieściła się cała nasza czteroosobowa paczka, trzy osoby pojechały dodatkowym samochodem.</p>
<p>Rezydentka była miła i pomocna, w hotelu pojawiała się bodajże trzy razy w tygodniu. Nie mieliśmy potrzeby kontaktować się z nią telefonicznie, ale z tego co widziałem nie było z tym problemu. Nie mieliśmy potrzeby korzystać z jej pomocy, ale gdy pytaliśmy ją o takie drobiazgi jak dojazd do Nesebyru czy Sozopolu miała pod ręką rozkłady jazdy, potrafiła też powiedzieć co warto odwiedzić.</p>
<p>Krótko mówiąc z obsługi ze strony Summerelse jestem zadowolony, jeśli bym miał się do czegoś przyczepić to do busika, który wiózł nas z lotniska – był za mały, oraz do autokaru, który odwoził nas na lotnisko – śmierdziało w nim niemytymi stopami, choć to akurat mogła być zasługa współpasażerów.</p>
<h3>Hotel Les Magnolias</h3>
<p>Hotel Les Magnolias tak naprawdę położony jest kawałek drogi od Primorska, jakieś 20 minut spacerkiem. Hotel jest spory, ale nie jest to typowy, wielopiętrowy wieżowiec; jest niski i rozległy. Na terenie hotelu jest sporo zieleni, krzewów, kwiatów i trawników na których można chociażby pograć we frisbee. Na zewnątrz znajdują się dwa baseny i strzelnica. Jeśli pamięć dobrze mi służy jest też bezpłatny parking dla samochodów.</p>
<p>Les Magnolias robi znakomite pierwsze wrażenie. Główny hol, recepcja, restauracja i wszystkie części wspólne hotelu są ładnie zaprojektowane, przestronne i zadbane. Nieco gorzej wyglądają korytarze prowadzące do pokojów, tu i ówdzie widać popękane kafelki, odpadający tynk, a czasami nawet jakiś grzybek czy inny zielony nalot pokrywający ściany. Na szczęście pokoje są ładne, choć niezbyt przestronne. W naszym pokoju większą część powierzchni zajmowało podwójne łóżko o szerokości 140 cm, resztę umeblowania stanowiła sofa, stolik, krzesło, biurko z małą lodóweczką i mikroskopijnym telewizorkiem, ława i spora szafa. Łazienka takoż nie grzeszyła przestronnością, ale była estetyczna, może z wyjątkiem ceratowej zasłonki prysznicowej.</p>
<p><a href="http://michal.durys.pl/wp-content/uploads/2011/07/IMG_9314.jpg"><img src="http://michal.durys.pl/wp-content/uploads/2011/07/IMG_9314-300x225.jpg" alt="Hotel Les Magnolias i basen" title="IMG_9314" width="300" height="225" class="aligncenter size-medium wp-image-120" /></a></p>
<p>Hotel ma dwa połączone ze sobą baseny i brodzik dla najmłodszych. Większy basen ma kształt kleksoidalny, jest dość duży i choć ma tylko 1,4 m głębokości to można w nim spokojnie popływać bez ciągłego obijania się o ściany. Do pełni szczęścia przydałaby się tylko choćby niewielka zjeżdżalnia. Wokół basenu jest mnóstwo leżaków, nigdy nie mieliśmy problemów ze znalezieniem wolnych, choć czasami wymagało to przeniesienia jednego czy dwóch. Warto dodać, że byliśmy na początku lipca, czyli sezon już był w pełni.</p>
<p>Menu hotelowej restauracji przeważnie dobrze trafiało w nasze gusta. Na każdym posiłku było przynajmniej kilkanaście dań do wyboru. Część była w menu na stałe, na każdym posiłku, do tego były specjalności dnia m.in. ryby, tradycyjne potrawy bułgarskie czy owoce morza. Ja upodobałem sobie smażone na bieżąco naleśniki i kiełbasę z grilla na każdym śniadaniu, pyszne sałatki na obiedzie i samoobsługowe lody w kulkach na obiedzie i kolacji. Karina z kolei bardzo chwaliła sobie desery i owoce. Przez pierwszy tydzień wszyscy staraliśmy się spróbować jak największej liczby potraw przez co objadaliśmy się do granic nieprzyzwoitości.</p>
<p>Hotel Les Magnolias jest nastawiony na turystów z Francji, co nawet widać w nazwie. Obsługa hotelowa często z francuskim radzi sobie lepiej niż z angielskim, potrawy w restauracji opisane są po bułgarsku i francusku, francuskojęzyczna jest też hotelowa ekipa animatorów, skądinąd znakomita. Turyści innych narodowości są w Les Magnolias w zdecydowanej mniejszości.</p>
<p>Na osobny akapit zasługuje epizod z myszami. Dokładnie tak, w czterogwiazdkowym hotelu mieliśmy w pokoju myszy. W pierwszym tygodniu kilka razy słyszeliśmy dziwne szuranie lub stukanie, jednak nie wiedzieliśmy skąd te dźwięki dochodzą ani co je powoduje. Równie dobrze mogło to być coś w klimatyzacji albo jakiś owad tłukący się za oknem. W drugim tygodniu nasi sublokatorzy jednak się rozbestwili. Szuranie przerodziło się w tupanie, do tego doszły piski, co nie pozostawiało wątpliwości co do tożsamości sprawców. Zgłosiliśmy to w recepcji, recepcjonistka się ubawiła, obiecała coś zrobić, ale najwidoczniej nic nie zrobiła, bo mysie imprezy trwały w najlepsze. Po drugim zgłoszeniu na odsiecz przybył nam pan ochroniarz, który próbował pochwycić szkodniki podnosząc panele sufitowe. Myszy nie złapał, jedynym efektem jego starań było to, że z podwieszanego sufitu wysypało się dużo mysich gówien oraz trochę brudu i gruzu, które na dodatek sami musieliśmy sprzątnąć. Plusem interwencji ochroniarza było to, że mieliśmy wiarygodnego świadka, który poparł naszą wersję. Być może później obsługa hotelu zrobiła coś jeszcze, bo myszy uspokoiły się, choć wciąż czasami było je słychać. Mi to nie przeszkadzało, a Karinie zrobiło się żal myszek, więc nie robiliśmy awantury, choć niesmak pozostał. W czterogwiazdkowym hotelu gryzonie raczej nie powinny imprezować po nocy, a jeśli już taki incydent miał miejsce to obsłudze hotelu powinno zależeć na jego jak najszybszym zneutralizowaniu i przeproszeniu gości.</p>
<p><a href="http://michal.durys.pl/wp-content/uploads/2011/07/IMG_9354.jpg"><img src="http://michal.durys.pl/wp-content/uploads/2011/07/IMG_9354-225x300.jpg" alt="Tajemnicza ścieżka" title="IMG_9354" width="225" height="300" class="aligncenter size-medium wp-image-121" /></a></p>
<p>Choć hotel jest bardzo ładny i na dobrą sprawę można by cały dzień spędzać na jego terenie to czasem chciałoby się wyjść dalej. Plaża jest oddalona od hotelu o jakieś 200 metrów, wystarczy wyjść za ogrodzenie, malowniczym mostkiem w tunelu zieleni dojść do ulicy i już jest się nad morzem. Plaża jest szeroka, czysta, ma ładny, drobny piasek. Morze również jest bardzo czyste, dno opada bardzo łagodnie, kilkanaście metrów od brzegu większość osób wciąż będzie miała grunt pod nogami. Około pół kilometra od Les Magnolias plaża przechodzi w skaliste klify. Warto wypożyczyć rower wodny i popływać przy klifach, można tam też ponurkować; gdzieniegdzie na dnie znajdują się skały, które mają ciekawszą florę i faunę niż piaszczyste dno morza na wysokości hotelu.</p>
<p><a href="http://michal.durys.pl/wp-content/uploads/2011/07/IMG_8735.jpg"><img src="http://michal.durys.pl/wp-content/uploads/2011/07/IMG_8735-150x150.jpg" alt="otoczenie hotelu 1" title="IMG_8735" width="150" height="150" class="alignleft size-thumbnail wp-image-123" /></a><a href="http://michal.durys.pl/wp-content/uploads/2011/07/IMG_8736.jpg"><img src="http://michal.durys.pl/wp-content/uploads/2011/07/IMG_8736-150x150.jpg" alt="otoczenie hotelu 2" title="IMG_8736" width="150" height="150" class="alignleft size-thumbnail wp-image-124" /></a></p>
<p>Niestety, poza plażą wokół hotelu nie ma nic ciekawego. Les Magnolias sąsiaduje z betonowymi szkieletami powstających hoteli, nieco dalej znajdują się rozpadające się budynki, rdzewiejące baraki i tego typu atrakcje. Można odnieść wrażenie, że ktoś postawił luksusowy hotel na starym poligonie. Jeśli komuś zależny na nocnych klubach, sklepach z pamiątkami i innych miejskich atrakcjach trzeba przespacerować się do Kiten lub do Primorska, co zajmuje 20 do 30 minut.</p>
<p>Ważąc wszystkie za i przeciw z czystym sumieniem mogę polecić ten hotel. Gdyby nie to, że co rok staramy się jeździć w nowe miejsca to chętnie bym do niego wrócił.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://michal.durys.pl/2011/07/moje-wielkie-bulgarskie-wakacje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>DotPay czy Don&#8217;t Pay?</title>
		<link>http://michal.durys.pl/2011/06/dotpay-czy-dont-pay/</link>
		<comments>http://michal.durys.pl/2011/06/dotpay-czy-dont-pay/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 25 Jun 2011 12:53:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[DotPay]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://michal.durys.pl/?p=111</guid>
		<description><![CDATA[Niemal tydzień temu, dokładnie w piątek 18 czerwca, natknąłem się na krótki artykuł, w którym redakcja Dziennika Internautów odpytuje prezesa DotPay S.A. na okoliczność problemów z ichnią usługą płatności online. Jednym z głównych zarzutów były opóźnienia w wypłatach pieniędzy. Niektórym klientom firma tak zalazła za skórę, że posunęli się do tworzenia brzydkich i smutnych filmików [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niemal tydzień temu, dokładnie w piątek 18 czerwca, natknąłem się na <a href="http://di.com.pl/news/37996,0,DotPay_odpowiada_na_pytania_zwiazane_z_problemami_uzytkownikow.html">krótki artykuł</a>, w którym redakcja Dziennika Internautów odpytuje prezesa DotPay S.A. na okoliczność problemów z ichnią usługą płatności online. Jednym z głównych zarzutów były opóźnienia w wypłatach pieniędzy. Niektórym klientom firma tak zalazła za skórę, że posunęli się do tworzenia <a href="http://www.youtube.com/watch?v=XcDLCot0NDo">brzydkich i smutnych filmików</a> kanalizujących ich niezadowolenie.</p>
<p>Podczas lektury przypomniałem sobie, że nie tak dawno zlecałem wypłatę środków z konta DotPay i chyba ich jeszcze nie otrzymałem. Sprawdziłem historię wypłat i faktycznie – 1 czerwca zleciłem wypłatę, która jeszcze nie została zrealizowana. Wedle regulaminu wypłata środków dla osoby fizycznej powinna zostać wykonana w ciągu 10 dni roboczych czyli najpóźniej do 15 czerwca.  Przez DotPay zarabiam raczej niewiele, te pieniądze nie są dla mnie kwestią życia i śmierci, więc w ramach reakcji ograniczyłem się do wysłania maila z prośbą o wyjaśnienie zaistniałej sytuacji.</p>
<p>Odpowiedzi na maila nie doczekałem się ani w piątek, ani w następny poniedziałek (20 czerwca), toteż postanowiłem wyjaśnić sprawę telefonicznie. Wbrew temu, na co skarżyli się niezadowoleni klienci DotPaya, udało mi się dodzwonić bez problemów. Miła pani potwierdziła, że moja wypłata jest opóźniona, ale niestety nie potrafiła powiedzieć dlaczego. Obiecała skierować sprawę do księgowości do wyjaśnienia.</p>
<p>Księgowość najwyraźniej nie kwapiła się do pracy, bo żadnych wyjaśnień nie otrzymałem. Dlatego w środę 22 czerwca zadzwoniłem do firmy po raz kolejny. Tym razem przez pierwsze kilka prób „wszyscy konsultanci byli zajęci”, ale w końcu się udało. Poinformowano mnie, że wypłata już została wykonana. Faktycznie, po ostatniej sesji przychodzącej w mBanku na koncie znalazłem przelew z DotPaya.</p>
<p><a href="http://michal.durys.pl/wp-content/uploads/2011/06/dotpay_mbank_22-06.png"><img src="http://michal.durys.pl/wp-content/uploads/2011/06/dotpay_mbank_22-06-300x63.png" alt="Dane przelewu w mBanku" title="Dane przelewu w mBanku" width="300" height="63" class="aligncenter size-medium wp-image-113" /></a></p>
<p>Co ciekawe, w historii wypłat w DotPayu zlecenie wypłaty miało datę wykonania 15 czerwca.</p>
<p><a href="http://michal.durys.pl/wp-content/uploads/2011/06/dotpay_historia_22-06.png"><img src="http://michal.durys.pl/wp-content/uploads/2011/06/dotpay_historia_22-06-300x80.png" alt="historia wypłat" title="DotPay - historia wypłat 22 czerwca" width="300" height="80" class="aligncenter size-medium wp-image-112" /></a></p>
<p>Problem rozwiązany, pieniądze są, ale choć daleki jestem od wieszania psów na DotPayu i na pewno nie będę tworzył szkalujących go filmików, to postawa firmy nie podoba mi się. Błędy i przeoczenia się zdarzają, nie byłoby problemu gdybym po pierwszym mailu otrzymał satysfakcjonującą odpowiedź. Niestety nie dość, że do dziś jej nie otrzymałem, to jeszcze dwukrotnie musiałem do nich dzwonić. Nie podoba mi się antydatowanie zlecenia wypłaty, na pewno byłby to problem przy składaniu reklamacji („no ale ococho, przecież w systemie wszystko się zgadza”). Nie podoba mi się, że pan prezes mówi, że wszystko jest ok, kiedy nie jest. W ten sposób DotPay podkopuje fundament swojego biznesu jakim jest zaufanie. Bez zaufania nikt nie zechce powierzyć im swoich pieniędzy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://michal.durys.pl/2011/06/dotpay-czy-dont-pay/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>18</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapiski wpierdalacza: Domino&#8217;s Pizza</title>
		<link>http://michal.durys.pl/2011/06/zapiski-wpierdalacza-dominos-pizza/</link>
		<comments>http://michal.durys.pl/2011/06/zapiski-wpierdalacza-dominos-pizza/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Jun 2011 22:59:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://michal.durys.pl/?p=106</guid>
		<description><![CDATA[Z tego co wyczytałem sieć Domino&#8217;s Pizza dopiero wchodzi do Polski, otwarty w ubiegłą środę lokal w centrum Warszawy jest drugim w naszym kraju. Tak się składa, że tenże lokal mam tuż koło domu, zatem w ramach dopieszczania wpierdalacza postanowiłem go przetestować, tym chętniej, że z okazji otwarcia Domino&#8217;s kusi szaloną promocją – 21,90 zł [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Z tego co wyczytałem sieć <a href="http://www.dominospizza.pl/">Domino&#8217;s Pizza</a> dopiero wchodzi do Polski, otwarty w ubiegłą środę lokal w centrum Warszawy jest drugim w naszym kraju. Tak się składa, że tenże lokal mam tuż koło domu, zatem w ramach dopieszczania wpierdalacza postanowiłem go przetestować, tym chętniej, że z okazji otwarcia Domino&#8217;s kusi szaloną promocją – 21,90 zł za dowolną dużą pizzę.</p>
<p>Dokonałem kontrolowanego zakupu dużej <strong>Extravaganzzy</strong> i <strong>Texas BBQ</strong> czyli dwóch z najbardziej wypasionych pizz z menu Domino&#8217;s. Na tej pierwszej znajdują się cebula, papryka, pieczarki, kiełbasa pepperoni, szynka, wieprzowina, wołowina, czarne oliwki i dodatkowy ser mozzarella. Ta pizza jest dość podobna do Super Supreme z Pizza Hut. W ekstrawaganckiej pizzy Domino&#8217;s podobało mi się to, że nie pożałowano składników, większość z nich sypnięto hojnie, nie trzeba ich było szukać uzbrojonym okiem, jak to czasami bywa w Dominium. Wyjątkiem była wołowina, w porównaniu do innych składników było jej malutko. Nie do końca podeszła mi kiełbasa pepperoni, wyglądała i smakowała bardziej jak krakowska, na pewno nie było to pepperoni widoczne na zdjęciach w ulotce. Ciasto było grube, ładnie wypieczone i chrupiące. Całość bardzo mi smakowała, choć Super Supreme jednak minimalnie wygrywa.</p>
<p>Z kolei Texas BBQ (sos barbeque, wędzony boczek, pieczony kurczak, cebula, papryka) można porównać do Texas z Pizzy Hut. Tym razem jednak palma pierwszeństwa należy się Domino&#8217;s. Ich pizza zdawała się bogatsza w smaku, w szczególności sos barbeque wydał mi się smaczniejszy. Tu również nie pożałowano żadnego ze składników, co pozwala mieć nadzieję, że to reguła w Domino&#8217;s. Grube ciasto bardzo ładnie pasowało do składników, a całość smakowała mi nawet bardziej niż  Extravaganzza, om nom nom.</p>
<p>Nie podeszły mi sosy. Dodawany do każdej pizzy sos czosnkowo-ziołowy smakował jak sos do kiepskiego kebaba, miał  jakiś taki posmak rozwodnionego majonezu. Pomidorowy był lepszy, ale też smakował sztucznie. Oba sosy były dostarczone w dawkach homeopatycznych, jeden pojemniczek wystarczył na skromne doprawienie połówki dużej pizzy.</p>
<p>Pierwsze spotkanie z Domino&#8217;s Pizza uważam za udane, obie zamówione pizze były smaczne, trzy osoby dokonujące testowej konsumpcji najadły się pod korek i jeszcze dwa kawałki zostały. Pod względem smaku, jakości i ilości składników pizza Domino&#8217;s na tle innych sieciówek przypadła mi do smaku bardziej niż Da Grasso i Dominium; z Pizza Hut powiedzmy, że remisuje.</p>
<p>W ujęciu ekonomicznym pizza Domino&#8217;s w szalonej promocji wypada obłędnie atrakcyjnie: za 21,90 zł dwie osoby mogą się godnie nażreć. Cennikowe 44,90 zł prezentuje się mniej apetycznie, więc „opłacalność” Domino&#8217;s zależeć będzie od przyszłych promocji.</p>
<p>Warto jeszcze dodać, że Domino&#8217;s Pizza faktycznie jest szybka. Pizzę zamówiłem w lokalu i rzeczywiście otrzymałem ją w obiecane 12 minut, w dostawie pewnie też najpewniej otrzymałbym ją szybciej niż obiecywane 30 minut. W <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Domino%27s_Pizza#30-minute_guarantee">internetach</a> wyczytałem, że swego czasu Domino&#8217;s nawet gwarantowało dostawę w 30 minut, ale zrezygnowali z tego po kilku wypadkach, które sprawiły, że generał publiczny przypiął ich dostawcom etykietkę „szybkich i wściekłych”. Było nawet kilka wypadków i odszkodowań z tego tytułu. My również prawie się na takowe załapaliśmy, skręcający na skrzyżowaniu dostawca na skuterze prawie władował nam się pod koła.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://michal.durys.pl/2011/06/zapiski-wpierdalacza-dominos-pizza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wygodniejsze logowanie przez SSH</title>
		<link>http://michal.durys.pl/2011/05/wygodniejsze-logowanie-przez-ssh/</link>
		<comments>http://michal.durys.pl/2011/05/wygodniejsze-logowanie-przez-ssh/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 28 May 2011 19:40:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[ssh]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://michal.durys.pl/?p=99</guid>
		<description><![CDATA[Logowanie przez SSH może być upierdliwe, zwłaszcza jeśli serwery są dostępne tylko przez IP lub przez długą domenę, a SSH działa na niestandardowym porcie. Mam pod swoją opieką kilka takich serwerów i spamiętanie adresów i portów nie bardzo mi szło. Swego czasu ułatwiałem sobie życie przez dodawanie adresów do pliku /etc/hosts, ale to niezbyt sensowne [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Logowanie przez SSH może być upierdliwe, zwłaszcza jeśli serwery są dostępne tylko przez IP lub przez długą domenę, a SSH działa na niestandardowym porcie. Mam pod swoją opieką kilka takich serwerów i spamiętanie adresów i portów nie bardzo mi szło. Swego czasu ułatwiałem sobie życie  przez dodawanie adresów do pliku <code>/etc/hosts</code>, ale to niezbyt sensowne rozwiązanie. Jest lepsze, które odkryłem przy lekturze podręcznika ssh.</p>
<p>W pliku <code>~/.ssh/config</code> można zdefiniować sobie parametry dostępu do poszczególnych hostów. Wygląda to tak:</p>
<pre>Host challenger
  HostName challenger.femina.com.pl

Host bigtruck
  HostName s74.vdl.pl
  Port 59184
  User bigtruck</pre>
<p>Dzięki temu żeby zalogować się na serwer bigtruck zamiast wpisywać:</p>
<pre>ssh -p 59184 bigtruck@s74.vdl.pl</pre>
<p>wystarczy:</p>
<pre>ssh bigtruck</pre>
<p>Dodatkową zaletą jest to, że na serwery wpisane w konfigurację ssh działa automatyczne uzupełnianie, więc w powyższym przykładzie wystarczy wklepać tylko pierwsze litery nazwy, a potem tab.</p>
<p>Pozostaje kwestia haseł. Temat autoryzacji przez klucze jest opisany w różnych HOWTO milion razy, ale w większości wypadków przepis zaleca ręczne skopiowanie pliku w odpowiednie miejsce na docelowym serwerze. Można prościej:</p>
<pre>ssh-copy-id bigtruck</pre>
<p>Dzięki tym dwóm zabiegom logowanie przez SSH jest szybkie jak mrugnięcie okiem i proste jak konstrukcja cepa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://michal.durys.pl/2011/05/wygodniejsze-logowanie-przez-ssh/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>VV Brown czyli o pożytku z oglądania kiepskich filmów</title>
		<link>http://michal.durys.pl/2011/04/vv-brown-czyli-o-pozytku-z-ogladania-kiepskich-filmow/</link>
		<comments>http://michal.durys.pl/2011/04/vv-brown-czyli-o-pozytku-z-ogladania-kiepskich-filmow/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 14 Apr 2011 20:55:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://michal.durys.pl/?p=93</guid>
		<description><![CDATA[Lubię oglądać różne filmy, nawet te kiepskie. „Dobre złe filmy” bywają zabawne w swej miernocie, ale nie da się ukryć, że poza śmiechawką nie można wiele z nich wynieść. Ale zdarzają się wyjątki. Takim wyjątkiem jest „Lesbian Vampire Killers”. Mocarny tytuł obiecuje dobrą zabawę, ale niestety film jest cienki jak guma w gaciach. Jego największą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Lubię oglądać różne filmy, nawet te kiepskie. „Dobre złe filmy” bywają zabawne w swej miernocie, ale nie da się ukryć, że poza śmiechawką nie można wiele z nich wynieść. Ale zdarzają się wyjątki. Takim wyjątkiem jest <a href="http://www.filmweb.pl/film/Lesbian+Vampire+Killers,+czyli+noc+krwawej+%C5%BC%C4%85dzy-2009-331261">„Lesbian Vampire Killers”</a>. Mocarny tytuł obiecuje dobrą zabawę, ale niestety film jest cienki jak guma w gaciach. Jego największą zaletą są napisy początkowe, bo właśnie tam po raz pierwszy usłyszałem <a href="http://www.vvbrownus.com">VV Brown</a>, a konkretnie piosenkę „Crying Blood”.</p>
<p><object width="560" height="349"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/mk7tzFIYhtI?fs=1&amp;hl=pl_PL"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/mk7tzFIYhtI?fs=1&amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="560" height="349"></embed></object></p>
<p>Po mojemu to jest zajefajne pod każdym względem: VV ma świetny głos, muzyka to, poprawcie mnie jeśli pomyliłem style, to świeże połączenie rock and rolla, twista i popu, teledysk takoż łączy nowe ze starym, a przede wszystkim piosenka strasznie wpada w ucho.</p>
<p>Pudelki, Plotki, MTV, Vivę, RMF-y, Eski i takie tam przyjmuję w dawkach homeopatycznych, ale nigdzie w polskich mediach nie natknąłem się na choćby wzmiankę o VV Brown, więc chyba nie pomylę się, jeśli napiszę, że nie jest u nas znana. Jeśli jej nie znacie to warto poznać, bo to nie jest gwiazda jednej piosenki. Zobaczcie choćby „Game Over”, trudno by mi było zdecydować, która z tych dwóch piosenek jest bardziej zajebista.</p>
<p><object width="560" height="349"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/YtTWIQmntaE?fs=1&amp;hl=pl_PL"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/YtTWIQmntaE?fs=1&amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="560" height="349"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://michal.durys.pl/2011/04/vv-brown-czyli-o-pozytku-z-ogladania-kiepskich-filmow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Frycowe na raty</title>
		<link>http://michal.durys.pl/2011/03/frycowe-na-raty/</link>
		<comments>http://michal.durys.pl/2011/03/frycowe-na-raty/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Mar 2011 12:00:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://michal.durys.pl/?p=84</guid>
		<description><![CDATA[Naiwnego internautę można wydoić z kasy na różne sposoby. Jednym z łatwiejszych jest skłonienie go do rozwiązania bzdurnego testu, a za pokazanie wyników kazać sobie płacić 60 zeta w SMS-ach premium.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Naiwnego internautę można wydoić z kasy na różne sposoby. Jednym z łatwiejszych jest skłonienie go do rozwiązania bzdurnego testu, a za pokazanie wyników kazać sobie płacić 60 zeta w SMS-ach premium.</p>
<p>Przedwczoraj dostałem propozycję reklamowania na <a href="http://anime.com.pl">anime.com.pl</a> strony pozwalającej poznać datę własnej śmierci. Zanim spuściłem ich na bambus dla porządku zajrzałem na ową stronę. Jakież było moje zdziwienie, gdy w regulaminie przeczytałem, że poznanie wyniku testu wymaga wysłania SMS-a, który kosztuje tyle co zwykły SMS w ofercie naszego operatora. Pomyłka? Promocja? Większy wałek? Na jasne, że większy wałek! Wyjaśnienie przynosi czwarty punkt regulaminu, który pozwoliłem sobie przytoczyć poniżej (pisownia oryginalna, wyróżnienia moje):</p>
<blockquote><p>Wysłanie sms o treści START ZYCIE na numer 60128 oznacza zapisanie się na serwis typu SMS MT (Mobile Terminated). Urzytkownik będzie otrzymywał <strong>jedną wiadomość sms dziennie</strong>. Całkowity koszt odebrania jednej wiadomości sms z serwisu MT ZYCIE to <strong>1,23PLN</strong>. Regulamin serwisu jest dostępny na stronie http://www.wapster.pl/Regulamin_SMS_MT.pdf.</p></blockquote>
<p>Oznacza to, że opłata za bycie frajerem została rozłożona na wygodne raty 0%. Jeśli nasz hipotetyczny frajer wykaże odrobinę zdrowej nieufności, ma szansę zapłacić tylko kilka złotych frycowego. Jeśli jednak przyjmie przychodzące SMS-y za dobrą monetę, to dopiero przy płaceniu rachunku zobaczy w co się wpakował, a do tego czasu będzie uboższy o kilkadziesiąt złotych. Jest to ten sam mechanizm, co w głośnych ostatnimi czasy złodziejskich loteriach <a href="http://www.alert24.pl/alert24/1,84880,9069798,Uzytkownicy_oburzeni__UKE_przyjrzy_sie_konkursom_SMS_owym.html">Ery</a> i <a href="http://bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,90711,9088441,Ponad_600_zl_za_niewyslane_SMS_y.html">Orange</a>, przy czym w loterii przynajmniej istniała jakaś szansa na wygranie interesujących nagród, zaś w opisywanym przypadku dostaniemy wyssaną z dupy datę śmierci i codzienną dawkę nie wartych funta kłaków porad zdrowotnych.</p>
<p>Mam nadzieję, że powyższy wywód skutecznie przestrzegł was przed pokusą poznania daty własnej śmierci. Jeśli już damy się złapać w sidła naciągaczy, trudno się z nich wydostać. Taki komunikat zobaczyłem przy próbie zamknięcia zakładki z testem:</p>
<p><img src="http://michal.durys.pl/wp-content/uploads/2011/03/data_smierci.png" alt="data śmierci" title="Zaczekaj zanim wyjdziesz!" width="384" height="251" class="aligncenter size-full wp-image-86" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://michal.durys.pl/2011/03/frycowe-na-raty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

